Mity wokół aborcji
Dowiedz się, jakie są najpopularniejsze przekłamania na temat przerywania ciąży i jak jest naprawdę


Na temat aborcji krąży wiele mitów. Z ust lekarzy w gabinetach słyszymy, że po aborcji obowiązkowo wykonuje się łyżeczkowanie, od wujka przy stole, że aborcja po trzecim miesiącu to już w zasadzie wywołanie porodu, a od politków, że aborcja powinna być jak najrzadsza, a najlepiej nie powinno być jej wcale, chociaż oni oczywiście są za wyborem. Dlatego poniżej omawiamy najczęstsze przekłamania o aborcji.

Anty aborcyjni działacze na swoich banerach nazywają nas Aborcyjnym Killing Teamem.

Czy aborcja powinna być za darmo?

Większość osób, które szanują prawo do aborcji, zapewne zgodzi się, że przerywanie ciąży powinno być objęte świadczeniami Narodowego Funduszu Zdrowia. Tak jest również teraz - zabieg aborcji jest świadczeniem zdrowotnym gwarantowanym przez NFZ, tylko... bardzo trudno dostępnym.

Kto zmusza kobiety do aborcji?

Zdaje się, że środowisko przeciwników aborcji znów toczy walkę z własnymi fantazjami. Z jakiegoś powodu wciąż chwytają się argumentacji jakoby wspieranie dostępu do aborcji stanowiło prostą drogę do "sytuacji, w której będzie się zmuszać kobiety do przerywania ciąży". Skąd ten pomysł?

Czy 12. tydzień to już za późno na aborcje?

Wiele osób, które uważają, że aborcja w pierwszych tygodniach ciąży jest w porządku, zatrzymuje się gdy słyszy: "14., 13., 12. tydzień", "drugi, trzeci trymester" czy "7., 6. miesiąc ciąży".

Dlaczego? Czy 12 tydzień drastycznie różni się od 11? Czy decyzja o aborcji pod koniec piątego miesiąca jest kompletnie inną decyzją niż ta podjęta w połowie szóstego? Rozmawiając na te tematy słyszymy czasem odpowiedź: "no ale to już późna ciąża...". Skąd wzięła się ta koncepcja i jak to jest z tymi tygodniami naprawdę?

Co lekarz powiniem wiedzieć o aborcji... zanim się wypowie?

Polscy lekarze mówiąc o aborcji często przyjmują pozycje ekspercką. Trudno jednak uznać ich za doświadczonych w temacie, bo od 1993 roku nie przeprowadza się w Polsce aborcji niemal w ogóle.

Od lat jeździmy na międzynarodowe konferencje ginekologiczne i około-aborcyjnych i niestety nigdy nie spotkałyśmy na nich ani jednego lekarza pracującego w polskim szpitalu.

Czy wszystkie kobiety myślą o aborcji?

"Myślę o aborcji" - rozważania nad macierzyństwem są częścią naszego życia

Ciąża, aborcja, poronienie, macierzyństwo i inne tematy związane z płodnością są ważnym elementem naszego życia.

Kiedy dorastamy, to jesteśmy w ciągłej "paranoi ciążowej" - boimy się, że każdy stosunek zakończy się ciążą albo na skutek fatalnej edukacji seksualnej obawiamy się, że zajdziemy w ciążę, nawet nie uprawiając seksu. Ta paranoja ciążowa postępuje również dalej, tylko mało się o tym mówi.

Czy feministki są za aborcją?

Raz na jakiś czas słyszymy, że feministki nie są "za aborcją, tylko za wyborem". Jakby bycie za aborcją było obraźliwe i wykluczało nas z grona feministek. Czy tak jest? Czy feministki naprawdę popierają aborcję?

Czy chcemy więcej aborcji?!

W dyskusjach o prawach reprodukcyjnych często pojawia się pytanie: "jak zmniejszyć liczbę aborcji?" lub oskrażenie skierowane do pro-aborcyjnych działaczek: "wy to chcecie, by tych aborcji to było ja najwięcej!". Co zaskakujące - można usłyszeć te słowa nie tylko ze strony jawnych przeciwników aborcji ale również ze strony osób o bardziej liberalnych poglądach.

Czy można cieszyć się z aborcji?

Kilka lat temu, kiedy za sprawą Fundacji Feminoteka powstawał w Polsce taniec antyprzemocowy „One Billion Rising”, wspólnie z koleżankami mówiłyśmy:

Kurczę, fajny jest ten taniec, to odzyskiwanie kontroli, to wyznaczanie granic, ten ruch, no ale przecież o aborcji nie zatańczysz.

Teraz po kilku latach zadajemy sobie pytanie: w zasadzie czemu nie?